-Em, możemy już iść?
-Tony, Tony... Dobrze wiesz, że dopóki pixy nie zaczną działać nigdzie się nie wybieram...- Mruknęłam cicho, siadając bliżej niego.
Przechyliłam swoją głowę w lewo, jakby nagle zrobiła się dużo cięższa. Uśmiechnęłam się lekko do Anthonego, dając mu w ten sposób znać, że chyba jestem gotowa na kolejną imprezę z rzędu.
Powoli wstałam, delikatnie łapiąc go za rękę i udając się w stronę drzwi. Ten nic nie powiedział, tylko podążał za mną uśmiechnięty, od ucha do ucha... Najwidoczniej, na niego narkotyk również zaczynał już działać. Uwielbiałam ten stan... To znaczy... Oboje uwielbialiśmy. Byliśmy wtedy wolni, mogliśmy wszystko, bez zwracania uwagi na konsekwencję.
Zamknęłam drzwi od domu i zaczęłam biec w stronę znaku, chciałam go wziąć... Dokładnie sama nie wiem czemu, po prostu chciałam go mieć. Pokazywał on moje..
-Tony ten znak jest wolny, ja też jestem wolna, czyli jaka jestem?- kiedy usłyszał moje pytanie automatycznie się zaśmiał, ja również to zrobiłam, ale chyba zrozumiał co mam na myśli bo nagle podszedł do mnie i szepnął mi do ucha: "Jesteś wyzwolona Emily" i pocałował mnie w policzek.
Zaśmiałam się i oboje w podskokach udaliśmy się do miejsca zamieszkania Bruce'a.
Będąc przed domem ujrzeliśmy pełno butelek, papierosów... a nawet pixy.
-Tony..-Usiadłam na ziemi przyglądając się temu co znalazłam.
Anthony usiadł obok mnie, spojrzał na woreczek z mnóstwem białych tabletek... Nie musiałam nic mówić, ponieważ rozumieliśmy się bez słów. Dobrze wiedział, że chcę je zabrać, pewnie dobrze też wiedział, że chce je zażyć...
-Ems, nie wiem czy to dobry pomysł..-Spojrzał na mnie i po chwili się zaśmiał- albo dobra, jebać!
Chwycił woreczek z ziemi, otworzył go i zażył jeszcze dwie, małe tabletki, a następnie podał je mi. Zrobiłam to samo co on.
Wciąż się sobie przyglądaliśmy, lubiłam, a wręcz uwielbiałam się na niego patrzeć. Jego oczy, usta, nos powodowały na mojej twarzy uśmiech.
-Tony dlaczego ty do cholery jesteś gejem... Kocham Cię- Powiedziałam i dałam mu całusa w policzek-Kocham Cię mój starszy braciszku- Przytuliłam go do siebie jak najmocniej potrafiłam. On tylko dał mi całusa w czoło i wstał, po prostu wstał.
Tone jest dla mnie najważniejszy, zawsze był, jest i będzie. Nie jest moim prawdziwym bratem, ale kocham go jak kogoś... Eh, nieważne.
Złapał mnie za rączkę i razem udaliśmy się do środka.
Wchodząc od razu poczułam zapach... Zioła, papierosów i wódki. Nie powiem, że mi tego nie brakowało, dlatego od razu udałam się do salonu aby z każdym się przywitać.
Na kanapie wewnątrz salonu siedział Bruno, organizator tej imprezy, a obok niego siedzieli zupełnie nie znani mi ludzie.
-Ems! Ems!- Chłopak siedzący na kanapie od razu zaczął wykrzykiwać moje imię, to chyba Bruce, tak to on... Obraz przed oczami delikatnie mi się rozmazywał więc nie mogłam od razu poznać kto to krzyczał...
Podbiegłam do niego się przywitać, dałam mu całusa w policzek a także go przytuliłam.
-Bruce, i jak tam impreza?- Wyrwałam się z jego objęć i usiadłam na fotelu, który znajdował się naprzeciwko białej, skórzanej kanapy.
-Emily, może najpierw poznaj Harrego i Cassie.- Skądś kojarzyłam tą brunetkę, która tak obrzydliwie kleiła się do tego Hilarego... Zaśmiałam się pod nosem i podałam Hilaremu rękę.
-Miło mi Cię poznać Hilary- Mruknęłam z szerokim uśmiechem na twarzy.
Na moje słowa wszyscy zaczęli się śmiać, spojrzałam na nich, ale nie zwróciłam na to jakiejś większej uwagi.
-Harry, mi również miło Cię poznać Emily.
Wyciągnęłam swoje ukochane metalowe pudełeczko ze stanika, a z niej zwiniętego już jointa, a także czerwoną zapalniczkę, którą miałam zamiar go odpalić.
Włożyłam jointa do ust, a zapalniczkę przyłożyłam do jego końca starając się go odpalić, niestety moje próby poszły na marne, a zapalniczka za cholerę nie chciała się zapalić.
Znów zaczęłam się śmiać sama do siebie, ale po chwili zobaczyłam, że ten Harry wciąż mi się przygląda, a Cuffey i Bruce gdzieś poszli.
-Powiedz kto takiej młodej dziewczynie jak ty dał zioło?- Oznajmił podchodząc do mnie, przykucnął naprzeciwko i zaczął odpalać zapalniczkę. -Nie jesteś na to za młoda? -Spojrzał na mnie kątem oka.
-Em...- Wzięłam bucha i kiwnęłam głową na nie.
Wypuściłam dym.
Zobaczyłam jak chłopak siada na fotelu obok mnie, jakoś nie zwróciłam na to większej uwagi, ale jak ujrzałam, że ze swojej kieszeni wyciąga biały proszek uśmiechnęłam się, wstałam i poszłam na balkon...
Postanowiłam sobie, że po tym jak... Jak Jake przez to umarł, to... nigdy więcej nie wciągnę tego gówna, a patrząc na niego na pewno bym się skusiła.
Wzięłam kolejne 5 buchów. Patrzyłam się na tych ludzi... Byli jacyś inni. Nie podobali się mi, nie chciałam tu być. Nie teraz.
Jake umarł a ja tu siedzę i patrzę jak kolejna osoba może przez to umrzeć... Nie pozwolę na to.
Skończyłam palić, wyrzuciłam filtr za okno i zbiegłam na dół, do salonu.
Na dole ujrzałam Harrego, na jego kolanach siedziała Cornelia, uśmiechnęłam się, co prawda nie był to szczery uśmiech ale... Jakoś nie chciałam pokazać nikomu, że coś mnie właśnie zamartwiało.
-hej...-Powiedziałam, a mój głos zaczął się łamać, pobiegłam do ogrodu. Usiadłam na trawie, wyjęłam papierosy, które miałam w moim metalowym pudełeczku. Odpaliłam jednego. Zaciągnęłam się a po chwili wypuściłam dym z płuc.-Witaj księżniczko-odparł... Harry? Szybko się odwróciłam aby sprawdzić, kto to rzeczywiście był.
-Harry?... Dlaczego zostawiłeś swoją dziewczynę?- Spytałam lekko zdezorientowana.
Znów zaciągnęłam się i wypuściłam dym.
-To nie jest moja dziewczyna... To koleżanka, tylko i wyłącznie koleżanka. -Uśmiechnął się, siadając bliżej mnie- Chcesz mnie może poczęstować papierosem?
Podałam mu pudełeczko z papierosami. Spojrzałam na niego, a moje usta wygięły się w delikatny grymas...
-Dlaczego jesteś smutna?- Zapytał starając się odtworzyć moją minę na swojej twarzy, co było całkiem urocze.
Ujęłam jego twarz i złożyłam na jego policzku całusa.

Zaczyna się ciekawie ;)
OdpowiedzUsuńŻyczę weny ;)
Muszę przyznać, że zaczyna się dość ciekawie! Jak na pierwszy rozdział to dość mocno mnie zaciekawiłaś! Podobają mi się stosunki między Emily, a Tonym. Ciekawi mnie co z tego wyniknie. Czekam na kolejny, który na pewno z chęcią przeczytam! :)
OdpowiedzUsuńNarkotyki i te inne używki to naprawdę poważny kłopot. Jak słusznie zauważyła Emily - jeden jej znajomy (?) już stracił przez to życie. Fajnie, że ma takiego przyjaciela Tony'ego, na którym zawsze może polegać. No i ciekawe co z jej dalszą relacją z Harrym? Idę czytać kolejny rozdział. {siec-czasu}
OdpowiedzUsuń